Alkoholizm, depresja …
Wskazówki zegara falowały w okolicach godziny pierwszej w nocy. Pamiętam dokładnie ,gdyż wtedy zadzwonił telefon, a ja właśnie stałem przy pisuarze. Dzwoniła kobieta łasa na pieniądze i kontakty. Tylko to było w stanie jej zaimponować. A czy ja miałem coś lepszego do zaoferowania samym sobą?
Chyba niestety nic ,oprócz złotej karty i perfum, które mieszały się z odorem nieprzetrawionego alkoholu z wczorajszego bełtem. Bogaty próżny i samotny snob- witajcie to ja. Dorobkiewicz ale z klasą. Stały bywalec najznamienitszych bankietów. Ale nic to ,natychmiast wyszedłem z lokalu. W siadłem w samochód ,gaz do podłogi i przed siebie.
Pamiętam jak dziś mimo setek mililitrów alkoholizm w organizmie ,że była to bardzo mroźna i śnieżna noc. Widoczność musiała być znikoma dla trzeźwego kierowcy ,a co dopiero dla mych zamroczonych promilami oczu.
W pewnym momencie zobaczyłem lalkę, która przelatywała przez maskę mojego samochodu. Widziałem też koziołkujący po ulicy wózek dla lalek. Po chwili dotarło do mnie ,że nie był to wózek dla lalek ,a lalka nie była zabawką. Potrąciłem wchodzącą na pasy matkę z córeczką w wózku. Obie zginęły na miejscu. Dostałem dwa lata więzienia i dożywotnią konfiskatę prawa jazdy. Od tego dnia zaczęła się moja gehenna. Alkoholizm leczenie ,a następnie -depresja leczenie i tak w kółko. To co przeżyłem i będę przeżywał do ostatnich swych dni ,jest nie do opisania.
No Comments
You must be logged in to post a comment.