Zamknięty w kabinie infrared
Pamiętam, że była niedziela, obudził mnie budzik, gdyż byłem umówiony z kolegą do sauny. Od jakiegoś czasu mieliśmy swój mały rytuał, chodziliśmy co niedzielę do sauny bo sobie odpocząć. Obaj pracujemy w dużej firmie i choć każde z nas piastuje inne stanowisko, wykonujemy podobne obowiązki, na które musimy poświęcać dużo czasu. Umawialiśmy się zawsze przed ośrodkiem spa, które mieścił się na drugim końcu miasta, potem po saunie chodziliśmy zjeść porządne śniadanie a czasem jeszcze wybieraliśmy się do miasta do galerii sztuki i muzeum, otwartego także w niedziele. Chodzenie do sauny sprawiało nam przyjemność, a przede wszystkim satysfakcję, gdyż obu nam udało się dzięki temu wynalazkowi zrzucić kilka kilogramów.
Cały ośrodek przedstawiał się nader okazale, oprócz wszystkich rodzajów sauny posiadał również łaźnię, (choć właściwie łaźnia parowa miała podobne działanie do sauny parowej) oraz trzy baseny. Zawsze najpierw szliśmy na sesję do sauny parowej z tym, że ze względu na to, że sauna parowa była najbardziej oblegana, potem zmieniliśmy kierunek wycieczki i zatrzymywaliśmy się w innej saunie. I w tą niedzielę właśnie w grę wchodziła sauna fińska, która stanowiła niewielkie, za to silnie nagrzane pomieszczenie lub sauna infrared. Postawiliśmy na tę drugą. Właściwie była to kabina infrared, z racji rozmiarów, a ponieważ stało takich małych pomieszczeń kilka, mogliśmy zając w nich wygodnie miejsca.
Wszedłem do ciepłego pomieszczenia i zamknąłem drzwi. Niestety zrobiłem to zbyt mocno i nim zauważyłem, zostałem uwięziony w saunie infrared. Gdy chciałem już wyjść z sauny, nie mogłem otworzyć drzwi. Oczywiście przestraszyłem się, gdyż minęła już godzina, a nie wspomniałem mojemu koledze, że mamy się gdziekolwiek spotkać, zapewne on już wyszedł i zbierał się na basen. Zacząłem krzyczeć i uderzać w drzwiczki. Minęło pół godziny zanim ktoś mnie uwolnił. Odetchnąłem tylko, choć serce waliło mi co sił. Kolega nawet nie zauważył mojej nieobecności, gdy przyszedłem tylko spytał, dlaczego jestem taki czerwony, czyżbym przesadził sauną?
No Comments
You must be logged in to post a comment.