Korona Ziemi
Pomysł zdobycia Korony Ziemi narodził się zaraz po zdobyciu najwyższego szczytu Europy Mont Blanc w 2007 roku. Walka z własnymi słabościami, zmęczeniem, pogodą nakręciła mnie na przygodę z górami wysokimi. Rok później przygoda skierowała mnie w sam środek czarnego lądu gdzie moim celem stał się pokryty śnieżno-lodową czapą szczyt wyrastający ponad otaczającymi go ze wszystkich stron bezkresnymi sawannami Afryki środkowo-wschodniej najwyższy szczyt tego kontynentu - Kilimanjaro. Aktualnie trwają przygotowania do wyprawy mającej na celu osiągnięcie najwyższego szczytu Ameryki Północnej - najwyższej góry Andów - Aconcagua. Jeśli uda się sfinansować kolejne etapy wyprawy przygoda skieruje moją osobę na kolejne szczyty Korony Ziemi,a mianowicie najwyższy szczyt Ameryki Północnej Vinson oraz najwyższy szczyt Australii i Oceanii Jaya lub nazywany też Carstensz Pyramid
No, właśnie, a co to jest właściwie Korona Ziemi? Są to najwyższe szczyty wszystkich kontynentów, jednakże, ze względu na różnice zdań i klasyfikacji różnych wspinaczy, geografów i innych mających coś do powiedzenia specjalistów, szczytów jest właściwie 9, a nie 7. Więc jeśli zdrowie pozwoli, sponsorzy dopiszą, a rodzina będzie jeszcze daleko w planach to może cały projekt znajdzie swój finał w kronikach polskiego alpinizmu.
Można by sobie zadać pytanie po co właściwie pchać się na te wszystkie wierzchołki, wlec się przez pół świata, żeby wejść na jakąś górę. Męczyć się w namiocie, marznąć i ogólnie strasznie się sponiewierać, zanim się osiągnie tak niematerialny cel. Tak naprawdę niema na to racjonalnego wytłumaczenia, no, bo jak wytłumaczyć komuś, kto nigdy nie był w górach, że tylko tam można doznać naprawdę poczucia wolności. Że tylko tam myślenie człowieka zostaje zredukowane do podstawowych funkcji, mających na celu zapewnienie przetrwania. Każda kolejna podróż prowadzi do lepszego poznania siebie, swoich możliwości, pokonania słabości. Dla nas to również pewne wyzwanie, które kiedyś było marzeniem teraz możliwym do zrealizowania.
A ja lubię podejmować wyzwania! I nie chodzi o ten krótki moment na szczycie, gdy czasu jest tylko tyle, by zmarzniętymi palcami nacisnąć spust migawki. Chodzi o tę całą żmudną drogę, o proces zdobywania, przygotowania, podejmowanie różnych zabiegów. Podczas niejednokrotnie męczącej tułaczki problemy życia codziennego zdają się tak odległe, jakbyśmy nagle przestali mieć z nimi cokolwiek wspólnego, a każdy zmęczony mięsień zdaje się krzyczeć z radością: Chwilo trwaj, jesteś tak piękna!
Kim jestem? Mam 28 lat, a nazywam się Sebastian Pycia. Moim miastem jest Jaworzno, Kocham sport, internet, a także podróżowanie.
No Comments
You must be logged in to post a comment.